www.darmowefilmycrazy.fora.pl www.darmowefilmycrazy.fora.pl
FORUM FILMOWE
www.darmowefilmycrazy.fora.pl
FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ProfilProfil  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  GalerieGalerie  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości  ZalogujZaloguj 

Tajemnicze znaleziska

 
Odpowiedz do tematu    Forum www.darmowefilmycrazy.fora.pl Strona Główna -> KOSZ
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
crazy1407
Administrator



Dołączył: 13 Lis 2009
Posty: 2611
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 20:18, 27 Lut 2012    Temat postu: Tajemnicze znaleziska

A tak pisząc ten temat ,chciałem was zaciekawić i poruszyć do debaty... wybrałem wiele ciekawych znalezisk, zaznaczam że z mojego punktu siedzenia całkiem ciekawe..
przypominam że obecne przjete zasady ustalone są że człowiek pojawił się na ziemi około (Homo Sapiens) pojawił się ponad 150 tys. lat temu na starym kontynencie (Afryka). no ok zaznaczam też że patrząc na wszytko wnioskuje że czy to fakty czy mity ,wkażdym razie są skrupulatnie te znaleziska ukrywane wtedy a z odkrywców robiono wariatów... co mnie nie dziwi że chodzby teraz było by wiadomo o kosmitach to nikt by o tym nie wiedział.... bllee, cóz większa część pochodzi z książki zakazana archeologia ale nie tylko.. tak czy siak zachęcam do ogarnięcia tematu i przeczytania książki... hehe

a więc zaczynamy

---------------------------------------------------------
Aix-en-Provence, Francja

W latach 1786-1788, podczas wydobycia kamienia na budowę w pobliżu miejscowości Aix-en-Provence we Francji, robotnicy odkryli resztki kolumn i częściowo obrobiony kamień. Oprócz tego monety, trzonki młotków (przekształcone w agat) oraz potłuczoną tablicę kamienną o grubości 2,5cm i długości ponad 2m. Takich tablic używa się w kamieniołomach. Ślady na niej były takie same jak na tablicach współczesnych. Całość odkryto na głębokości 12-15m pod jedenastoma pokładami wapienia i warstwą muszli. Znalezisko opisał hrabia Bournon w książce "Mineralogy", a raport na ten temat pojawił się w 1820 roku w "American Journal of Science".

Filadelfia, USA

W 1830 roku w kamieniołomie 19 kilometrów od Filadelfii odkryto znaki przypominające litery. Na głębokości około 20m robotnicy w trakcie przecinania znalezionej bryły zauważyli na niej prostokątne wgłębienie o szerokości 4cm i wysokości 1,5cm wewnątrz którego znajdowały się wypukłe znaki przypominające litery "ni". Znalezisko opisano w "American Journal of Science" w 1831 roku.

Szkocja

W 1844 roku w kamieniołomie Kingoodie, znaleziono gwóźdź wewnątrz bloku piaskowca (piaskowiec ten datowany jest na dewon 360-408mln lat temu). Jego wystająca część była zardzewiała. Ułożony był wzdłuż krawędzi ostrzem na zewnątrz (co wyklucza że był on wbity w kamień). Jego główka miała szerokość 2,5cm. Raport na temat znaleziska sporządził Sir David Brewster.

Anglia

W czerwcu 1844 roku w okolicach miejscowości Tweed, podczas wydobycia kamienia odkryto złotą nić osadzoną w skale na głębokości prawie 3m (skały te pochodzą z karbonu 320-360mln lat temu). Relacja pochodzi z londyńskiego wydania "Times" z 22.06.1844 roku.

Dorchester, Massachusetts, USA

W czerwcu 1852 roku po wysadzeniu skały (zlepieńca datowanego na prekambr- ponad 600mln lat temu) w pobliżu Meeting House Hill w Dorchester znaleziono rozłupany na dwie części metaliczny wazonik o dzwonowatym kształcie o wymiarach 11cm wysokości, 16,5cm w podstawie, 5cm u wylewu i 2mm grubości. Oceniono że zrobiony był z cynku lub stopu ze dość dużą domieszką srebra. Z boku naczynia przedstawiono sześć postaci, i kwiat inkrustowany srebrem. W dolnej części umieszczono motyw roślinny (prawdopodobnie winorośl, lub wieniec). Artykuł "Relikt minionej epoki", "Scientific American" 05.06.1852r.

Laon, Francja

W sierpniu 1861 roku w kopalni węgla w Montaigu (okolice Laon), robotnicy odkryli w szybie 70m poniżej poziomu powierzchni wzgórza kulę, która oderwała się od stropu. Miała 6cm średnicy i wagę 310 gramów. Kredowa kula miała odbarwienia stosowne do materiału z jakim się stykała, to znaczy czarna w miejscu styku z węglem i biały (naturalny) w miejscu styku z pokładem muszli (co potwierdza jej autentyczność). Kula miała również ślady, świadczące o prawdopodobnym sposobie wykonania (trzy ostre miejsca sugerujące jej umocowanie w bloku podczas wykonania i późniejsze odłupanie od niego). Warstwa w której odkryto kulę datowana jest na wczesny eocen (45-55mln lat temu). Odkrycie opisał "The Geologist" w sierpniu 1862r.

Illinois, USA

W sierpniu 1870 roku podczas wiercenia studni, na głębokości około 40m odkryto przedmiot przypominający monetę (był przytwierdzony do świdra). Na wieloboku zbliżonym kształtem do koła przedstawiono postaci oraz inskrypcje. Z oględzin wnioskowano o wybiciu przedmiotu przez sztancę, przycięciu krawędzi dłutem i spiłowaniu. Warstwa w której znaleziono przedmiot datowana jest na 200-400tys. lat wstecz.
W okolicy znajdowano również inne przedmioty. Miedziany pierścień (obręcz) podobny do używanych na drzewcach statków (na głębokości 40m), oraz przedmiot przypominający hak. Żelazną siekierę o kształcie włóczni (głębokość 10m), oraz kamienne rury i ceramika na głebokości od 3,5 do 15m. Wiek okolicznych osadów wacha się między 50tys. a 410mln lat.

Nampa, Idaho, USA

W 1889 roku w Nampa (Idaho, USA), w odwiercie studni na głębokości około 100m znaleziono glinianą figurkę człowieka, wcześniej napotykając gliniane kule pokryte tlenkiem żelaza o średnicy 5cm. Figurka również pokryta była tlenkiem. Miała 3,8cm długości,a postać była perfekcyjnie przedstawiona. Pokłady w których odkryto przedmiot datuje się na około 2mln lat wstecz. Znalezisko opisał w 1912 roku G.F.Wright.

Morrisonville, Illinois, USA

W czerwcu 1891 roku S.W.Culp odkryła wewnątrz bryły węgla złoty łańcuszek o długości 25cm. Pokłady węgla z których najprawdopodobniej pochodziła bryła mają 260-320mln lat. Artykuł z "The Morissonville Times" z 11.06.1891 roku.

Webster, Iowa, USA

W 1897 roku w kopalni węgla Lehigh w okolicy Webster City, na głębokości 40m znaleziono ciemnoszary kamień o 60cm długości, 30cm szerokości i 10cm grubości. Na jego powierzchni widnieją romby wewnątrz których widać twarz starego człowieka z nacięciem na czole. Wszystkie wizerunki prócz dwóch patrzą w prawą stronę. Złoża węgla pochodzą prawdopodobnie z karbonu.
Wiadomość z "Daily News" z 02.04.1897r.

Oklahoma, USA

W 1912 roku Frank J.Kenwood znalazł w bryle węgla żelazny kubek. Węgiel ten datowany jest na 312mln lat wstecz.

Newada, USA

Geolog John T.Reid odkrył w Newadzie skamieniały odcisk buta. Wokół konturu widać ślad nici zszywającej podeszwę z obwódką. Odcisnęła się również inna linia szycia i zagłębienie wyglądające na spowodowane przetarciem podeszwy w miejscu pięty. Triasowa skała z odciskiem datowana jest na 213-248mln lat wstecz. Znalezisko opisano w "New York Sunday American, American Weekly" 08.10.1922r.

Oklahoma, USA

W 1928 roku Atlas Almon Mathis znalazł w kopalni węgla 3km na północ od Heavener w Oklahomie odkrył 30-centymetrowe sześciany wypolerowane tak że mogły służyć za lustro. Po rozłupaniu jednego z nich stwierdził że zrobione są z betonu. Następnie odkrył litą ścianę zrobioną z owych bloków. Kolejny górnik w innym miejscu odkrył podobną ścianę. Obiekty znajdowały się na głębokości około 3km. Krążyły również plotki o znalezieniu litego bloku srebra w kształcie beczki ze śladami klepek. Węgiel ukształtował się w tamtym rejonie 280-320mln lat temu. Relacja znajduje się w książce Brada Steigera.

Saint-Jean de Livet, Francja

W 1968 roku w Saint-Jean de Livet w kamieniołomie którego pokłady datuje się na 65mln lat odkryto wielościenne rury różnej wielkości. Przekazano je do laboratorium geomorfologicznego przy Uniwersytecie w Caen. Znalezisko opisał William R.Corliss w książce "Ancient Man:A Handbook of Puzzling Artifacts".

Utah, USA

W 1968 roku w Wheeler Shale, w okolicy Antelope Spring, William J.Meister odkrył w bryle łupku odcisk buta, a w jego obrębie szczątki trylobitów. Skała datowana jest na kambr 505-590mln lat temu. Znalezisko opisane w "Creation Research Society Quarterly".

Afryka Południowa

W ostatnich latach w południowej Afryce górnicy znajdują setki metalicznych kul. Wydobywa się je w pobliżu Ottosdal w Zachodnim Transwalu. Są ich dwa typy. Jedne są z litego niebieskawego metalu pokrytego białymi plamkami, inne są wydrążone i mają biały gąbczasty środek. Jedna z kul ma trzy równoległe rowki na obwodzie. Kule mają włóknistą strukturę i z wierzchu są bardzo twarde (nie można ich zadrapać stalowym ostrzem). Warstwa pyrofilitu w której są znajdowane jest datowana na około 2,8 miliarda lat.


wywiad z autorem


Cytat
(…) Liczne dowody wskazują, że ludzkość istnieje na Ziemi znacznie dłużej, niż głosi to oficjalna nauka. Co więcej, wiele z nich ukazuje, że nasi starożytni przodkowie byli kimś więcej niż tylko prymitywnymi jaskiniowcami, jak zwykliśmy o nich sądzić.

LAURA LEE: Pozwól, że zacznę od kilku najbardziej zadziwiających znalezisk archeologicznych. Mam tu na myśli znalezioną w Afryce Południowej metalową kulę z wyżłobionymi wzdłuż jej obwodu rowkami pochodzącą, jak się przypuszcza, z okresu prekambryjskiego. Odcisk buta znaleziony w Antelope Springs w stanie Utah, którego powstanie datuje się na okres kambryjski. Metalową wazę znalezioną w Dorchester w stanie Massachusetts pochodzącą prawdopodobnie z okresu prekambryjskiego. Kamień znaleziony w Szkocji, w którym znajdował się żelazny gwóźdź. Pochodzenie tego znaleziska datuje się na okres dewoński. Kamień znaleziony w Tweed w Anglii, w którym umieszczona była złota nić. Żelazny dzban znaleziony w Wilburton w stanie Oklahoma. Oba te znaleziska datuje się na okres Karbonu. Co takiego na temat naszej historii mogą przekazać nam te wszystkie zadziwiająco stare znaleziska? Chyba to, że nasza wiedza na temat prehistorii bazująca na pewnych teoretycznych założeniach nie pozwala, aby tego rodzaju znaleziska oglądały światło dzienne, i odrzuca tego rodzaju anomalie. Tego rodzaju znaleziska podważają wyznawane teorie i dlatego nie są brane pod uwagę. Zamiast wprowadzić poprawki do obecnie obowiązującej teorii lub zbadać dokładnie te znaleziska, idzie się po najmniejszej linii oporu i odrzuca je. O tym wszystkim, o tak zwanej “zakazanej archeologii”, opowie nam zaraz nasz gość, Michael Cremo, współautor książki pod tym samym tytułem. Michael, dziękuję, że znalazłeś czas dla nas.

MICHAEL CREMO: To dla mnie zaszczyt być tutaj, Lauro.

LEE: Proszę, opowiedz nam o zakazanej archeologii. Co skłoniło cię, że zająłeś się tym zagadnieniem? Jakie były tego początki?

CREMO: Tak zwaną zakazaną archeologią zainteresowałem się w roku 1984. W tamtym czasie dyskutowałem razem z drem Richardem Thompsonem, który jest współautorem mojej książki, sprawę pochodzenia człowieka. Słyszeliśmy wcześniej o pewnych raportach opisujących dziwne, nieprawdopodobne wręcz znaleziska. I postanowiliśmy zbadać tę sprawę. To, co znaleźliśmy, bardzo nas zadziwiło.

LEE: Co tak was zadziwiło? Proponuję, abyś wyjaśnił nam najpierw ogólnie cały problem, a potem przeszedł do szczegółów.

CREMO: W porządku. Kiedy przegląda się współczesne książki, można się z nich dowiedzieć, że ludzie tacy jak my, homo sapiens, wyewoluowali na przestrzeni ostatnich około stu tysięcy lat z istot przypominających małpy. Wszystkie przytaczane w tych książkach dowody potwierdzają tę tezę nadając jej wiarygodność. Kiedy jednak przyjrzałem się temu z bliska, zorientowałem się, że na przestrzeni ostatnich stu pięćdziesięciu lat antropolodzy tak naprawdę pogrzebali niemal tyle samo dowodów, ile wygrzebali. Mówiąc: pogrzebali - mam tu oczywiście na myśli ich ukrywanie lub ignorowanie. Dowody te świadczą przeciwko obowiązującej do dzisiaj w nauce teorii dotyczącej pochodzenia człowieka. Świadczą również o tym, że człowiek taki jak my istnieje na Ziemi nie od setek tysięcy, ale od setek milionów lat. Na początku naszej rozmowy wymieniłaś kilka osobliwych dowodów takich jak na przykład piękna metalowa waza, którą znaleziono w Dorchester w stanie Massachusetts. Natrafiono na nią w skale, która pochodzi z okresu prekambryjskiego, a to oznacza, że wykonano ją ponad sześćset milionów lat temu.

LEE: Właśnie, czy to nie jest zdumiewające? Metalowa waza, która ma ponad sześćset milionów lat? Powiedz mi, co by się stało, gdyby nagle ktoś wyłożył te wszystkie dowody na stół i nie wdając się w żadne teorie oraz unikając uprzedzeń, powiedział: Przyjrzyjmy się tym wszystkim dowodom i zastanówmy się nad dziejami ludzkiej rasy na Ziemi. Jak sądzisz, do czego by to doprowadziło?

CREMO: Pierwszą rzeczą, jaką musisz wiedzieć, jest to, że jeśli zapragniesz poznać wszystkie zgromadzone do tej pory dowody, będziesz potrzebowała do tego celu kilku stołów. Kiedy weźmiesz pod uwagę wszystkie dowody, a nie tylko te, które bada się obecnie, to stwierdzisz, że ludzie tacy jak my koegzystują na tej planecie z innymi istotami od bardzo dawna - dosłownie od setek milionów lat.

LEE: Teoria koegzystencji z innymi istotami nikogo dzisiaj już nie dziwi, ponieważ obecnie uważa się, że człowiek neandertalski koegzystował przez sto tysięcy lat z człowiekiem z Cro-Magnon. Czy to współczesna teoria? Czy jest słuszna?

CREMO: Tak, masz całkowitą rację. Nawet teraz są uczeni, jak choćby brytyjska antropolog Myra Shackley, którzy twierdzą, że w obecnych czasach nadal koegzystujemy z takimi istotami jak choćby człowiek neandertalski. Tę teorię potwierdzają liczne relacje pochodzące z wielu części świata. Mówią one o obserwacjach dziwnych istot, takich jak na przykład Yeti lub Człowiek Śniegu, jak je się nazywa w Himalajach, zaś w Ameryce Północnej Wielka Stopa lub Sasquatch, a także innych podobnych do nich istot. Zatem teoria koegzystencji z tego typu istotami ma całkiem solidne podstawy.

LEE: Przyjrzyjmy się temu dokładniej, przyjrzyjmy się dowodom, jakie mamy. Zacznijmy od początku posuwając się w górę strzałki czasu. Zauważyłam, że w miarę cofania się w czasie znajdujemy coraz bardziej znaczące znaleziska, zaś kierując się ku współczesności są one coraz mniej wyszukane. Pojawienie się pierwszych ludzi na Ziemi umiejscawiasz w swojej książce w znacznie dawniejszym okresie niż inni. Michael, opowiedz nam o kilku tych niezwykłych znaleziskach, których wiek szacuje się na wiele milionów lat, co jak wiadomo, stoi w sprzeczności z obecnie obowiązującą teorią. Czy mógłbyś wymienić kilka przykładów? Interesują mnie okoliczności, w jakich je odkryto, czy są dobrze udokumentowane i gdzie się w chwili obecnej znajdują?

CREMO: W porządku, oto jeden bardzo dobry przykład. Pochodzi z ostatnich lat. Pragnę zaznaczyć, że to jeden z moich ulubionych. W roku 1979 w Laetoli w Tanzanii Mary Leakey, żona jednego z najsłynniejszych antropologów dwudziestego wieku, Louisa Leakeya, znalazła w wyschniętym wulkanicznym pyle liczącym sobie 3,6 miliona lat odciśnięte ślady stóp należące do trzech osobników. Analizowało je wielu specjalistów zajmujących się badaniem śladów stóp, tacy jak na przykład antropolodzy fizyczni. Całe to odkrycie zostało szczegółowo udokumentowane w magazynie National Geographic i innych podobnych mu periodykach, które wymieniliśmy w naszej książce. Możesz je tam obejrzeć uwiecznione na fotografii. Wyglądają identycznie jak odciski stóp współczesnego człowieka. Jeden z badaczy powiedział, że gdyby przejść się teraz po plaży i spojrzeć na odciski ludzkich stóp, jakie możemy tam znaleźć, to nie stwierdzilibyśmy między nimi i tymi odnalezionymi na zaschniętym wulkanicznym pyle żadnej różnicy. Najdziwniejsze w całej tej sprawie jest to, że żaden z uczonych, którzy badali te ślady, nie doszedł do oczywistego wręcz wniosku, że istota, która je pozostawiła, musiała być bardzo podobna do nas, współczesnych ludzi


Po lewej: Ślad przypominający odcisk buta znaleziony przez Williama Meistera w kambryjskim łupku w pobliżu Antelope Spring w stanie Utah w USA. Jego wiek szacuje się na 505 milionów lat. Po prawej: Ten sam odcisk z naniesieniem zarysu w celu jego lepszego uwidocznienia.


LEE: Tak więc z jednej strony mamy dowody, które wykorzystuje się do poparcia odpowiedniej teorii, o ile oczywiście do niej pasują, z drugiej zaś nie mniej cenne dowody, które się odrzuca, jeśli do niej nie pasują. Nie uważasz, że to pewien rodzaj hipokryzji?

CREMO: Oczywiście, że tak. To zjawisko nazwaliśmy “filtrowaniem wiedzy” i w pewnym sensie nie jest to wcale diabelski spisek naukowców w celu oszukiwania ludzi. Jest to raczej pewien rodzaj samooszukiwania się naukowców, którzy są w to zaangażowani. Na przykład kiedy znaleziono wspomniane odciski stóp, antropolodzy stwierdzili, że “musiały one należeć do australopiteka”, mimo iż w swoich zbiorach mieli kości stóp tego człekopodobnego stworzenia przypominającego małpę, które żyło prawdopodobnie trzy miliony lat temu w Afryce. Posiadane przez nich kości stóp nie pasowały do śladów znalezionych przez Mary Leakey.

LEE: W jakim stopniu te dwa znaleziska nie zgadzały się ze sobą?

CREMO: W dużym, dlatego że palce stóp australopiteka są bardzo długie i zaokrąglone. Duży palec ich stóp pełni u nich rolę podobną do naszego kciuka. Przyjrzyj się szympansom, spójrz na ich stopy. Wielki palec w stopach szympansów może poruszać się na wszystkie strony. Pełni podobne funkcje jak kciuk u ludzi. Jest na przykład bardzo pomocny podczas wspinania się po drzewach - do chwytania gałęzi. Tak więc znalezione w Afryce ślady stóp, które datowane są na 3,6 miliona lat w żadnym wypadku nie mogą być śladami pozostawionymi przez australopiteka.

LEE: Dlaczego w takim razie wybrano właśnie jego do wyjaśnienia pochodzenia tych śladów?

CREMO: Ponieważ była to, jak wówczas sądzono, jedyna w owym czasie istota, która chodziła na dwóch nogach, a także dlatego, że ignorują oni wszystkie inne dowody, które wskazują, że ludzie podobni do współczesnego człowieka żyli w tamtym czasie. Coś takiego nie mieści się w ich głowach mimo ewidentnych dowodów. Jeśli to są ślady ludzkich stóp, to mógł je odcisnąć nie kto inny jak ludzie.

LEE: A co na to Leakeyowie? W jaki sposób oni interpretowali te ślady?

CREMO: Mary Leakey twierdziła, że te ślady pochodzą od człekokształtnej małpy z ludzkimi stopami. Gdyby to był jedyny dowód, jaki mamy, na istnienie człowieka w zamierzchłej przeszłości, to można by było przyznać jej rację. W naszej książce Zakazana archeologia przedstawiliśmy jednak wiele innych udokumentowanych dowodów na istnienie człowieka w tamtym okresie, na przykład kamienne narzędzia, różnego rodzaju wyroby rzemieślnicze, inne ludzkie kości oraz kompletny szkielet człowieka pochodzący z tego samego okresu co ślady stóp znalezione przez Mary Leakey. Wyżej wymienione znaleziska każą nam przypuszczać, że ślady stóp widniejące w wyschniętym wulkanicznym pyle zostały odciśnięte przez człowieka.

LEE: Dlatego że potwierdzają to inne dowody

CREMO: Dokładnie tak.



Tłuczek i moździerz odkryte przez J. H. Neale’a w korytarzu kopalni przechodzącym przez złoża trzeciorzędne liczące 33-55 milionów lat leżące pod Table Mountain w okręgu Tuolumne w Kalifornii.


LEE: Sugerujesz zatem, że historia rodzaju ludzkiego zawiera jakieś bardzo interesujące rozdziały, które są najzwyczajniej w świecie ignorowane, tylko dlatego że obowiązuje nas jakaś niewłaściwa teoria. Może podasz nam jakieś inne przykłady. To, co mówisz, jest bardzo interesujące.

CREMO: Innym przykładem może być szkielet znaleziony w Afryce w roku 1913 przez dra Hansa Recka, pracownika Uniwersytetu Berlińskiego. Szkielet spoczywał na obszarze znanym obecnie jako Olduval Gorge

LEE: Bardzo popularne miejsce do dokonywania odkryć, nieprawdaż?

CREMO: Zgadza się. To właśnie tam Leakeyowie prowadzili większość swoich poszukiwań archeologicznych. W roku 1913 dr Hans Reck znalazł tam kompletny szkielet współczesnego człowieka, który spoczywał w skamieniałej warstwie geologicznej liczącej sobie od jednego do prawie dwóch milionów lat. Było to bardzo doniosłe odkrycie, ponieważ zgodnie ze współczesnymi teoriami naukowymi ludzie tacy jak my istnieją na Ziemi od niespełna stu tysięcy lat, co oznacza, że ten szkielet nie powinien istnieć

LEE: W jaki sposób to wyjaśniono? Czy w roku 1913 człowiek nie był w centrum zainteresowania archeologii? Dlaczego tego typu znaleziska nie były analizowane?

CREMO: W tamtym czasie, po odkryciu w roku 1894 Człowieka Jawajskiego, podstawy współczesnej archeologii dopiero się kształtowały. Kiedy patrzy się teraz na to z perspektywy czasu, jest to bardzo interesująca historia przypominająca powieść detektywistyczną. Swoje epokowe dzieło O powstawaniu gatunków Karol Darwin napisał w roku 1859. Książka ta wywołała fale intelektualnego szoku, które obiegły cały świat. Najbardziej intrygujące w tamtym czasie pytanie brzmiało: “Skąd pochodzi człowiek?”

LEE: Zgodzisz się chyba ze mną, że jesteśmy raczej samolubnymi istotami, prawda?

CREMO: Tak, to prawda. Nie interesujemy się zbytnio, skąd się wzięły na przykład motyle czy kraby. Interesuje nas, skąd pochodzimy my sami - ludzie. Pokusiłem się więc o przejrzenie współczesnych opracowań i zauważyłem w nich brak jakichkolwiek wzmianek o raportach z okresu między rokiem 1859, kiedy to Darwin napisał O powstawaniu gatunków, a 1894, kiedy odkryto Człowieka Jawajskiego, które mówiłyby o tego typu znaleziskach. Pomyślałem, że to bardzo dziwne, zwłaszcza że w tamtym czasie niezliczone rzesze naukowców poszukiwały na całym świecie brakującego ogniwa niezbędnego do wyjaśnienia zagadki pochodzenia człowieka. Poprosiłem zatem jednego z moich asystentów, aby udał się do biblioteki i przyniósł mi jakieś książki antropologiczne z lat 1880-1885. Chciałem je dokładnie przejrzeć. To, co w nich znalazłem, wręcz mnie zaszokowało. Były one napisane przez naukowców a nie zwykłych ludzi. Uczeni ci byli geniuszami swojej epoki. Opisywali w naukowych czasopismach różnego rodzaju dowody wskazujące, że ludzie tacy jak my - żadne tam małpoludy ani brakujące ogniwa - żyli 10, 20, 30, 40, 50, a nawet więcej milionów lat temu. I nie mówię tu o jakimś jednym czy dwóch odkryciach, ale o setkach tego typu odkryć. Wszystkie je opisałem w swojej liczącej niemal tysiąc stron książce Zakazana archeologia.

LEE: To niesamowite. Gdzie są te wszystkie znaleziska? Gdzie się teraz znajdują? Co się z nimi stało? Co się obecnie dzieje z tymi setkami ludzkich szkieletów, z których wiele pochodzi sprzed setek milionów lat, i co z wcześniejszymi znaleziskami, które udokumentowaliście w swojej książce?

CREMO: Najstarsze znaleziska, jakie opisaliśmy, to oczywiście nie mówimy tu teraz o szkieletach, ale różnego rodzaju przedmiotach, które nie mogły powstać w sposób naturalny

LEE: Rozumiem.

CREMO: Przedmioty, które opisaliśmy, zostały najwyraźniej wykonane ludzką ręką. Najstarszy z nich to metalowa kula z wyżłobieniami znaleziona w Południowej Afryce. Znaleziono ich bardzo wiele. Są to doskonale okrągłe metalowe kule, z których część ma po trzy wyżłobienia biegnące wokół ich obwodu. Ich wiek szacuje się na około 2,8 miliarda lat

LEE: Przepraszam, czy dobrze zrozumiałam? Mówisz, że te kule mają 2,8 miliarda lat?

CREMO: Tak. Jak zapewne wiesz, zgodnie z obowiązującą teorią naukową, Ziemia ma około 5,3 miliarda lat. Tak więc te metalowe kule są dosyć stare, prawda? Najstarszym śladem pozostawionym przez człowieka jest odcisk stopy odnaleziony w Antelope Springs w stanie Utah w roku 1968. Szacuje się, że pochodzi on z okresu kambryjskiego, to znaczy, że ma mniej więcej sześćset milionów lat.


Figurka ze studni Nampa w stanie Idaho w USA. Znalezisko to pochodzi z przełomu pliocenu i plejstocenu, czyli sprzed około 2 milionów lat.


LEE: Powiedz mi, ile lat mają najstarsze szczątki szkieletu, jakie znaleziono?

CREMO: Najstarszymi pozostałościami szkieletu, z jakimi się zetknęliśmy i opisaliśmy w naszej książce, jest szkielet człowieka, który został odkryty w kopalni węgla w okręgu Macoupin w stanie Illinois w roku 1862. Szkielet ten opisano w czasopiśmie The Geologist. Stwierdzono, że pochodzi z okresu Karbonu, co oznacza, że ma około trzystu milionów lat. Jest to więc bardzo niezwykłe znalezisko. Jednak jak to się często zdarza, jeśli któreś ze znalezisk nie pasuje do obowiązującej teorii, to się go nie ujawnia opinii publicznej, kiedy zaś pasuje, to jest pieczołowicie pielęgnowane i eksponowane.

LEE: Robi się wokół tego wiele szumu, nagłaśnia, można wszędzie o tym przeczytać

CREMO: Tak. Znaleziska, które pasują do przyjętych teorii, można oglądać w muzealnych gablotach. Kręci się o nich filmy, które można później obejrzeć w programie National Geographic lub innych jemu podobnych. Lecz jeśli coś stoi w sprzeczności z obowiązującą teorią, to nigdy się o tym nie usłyszy. Tych dziwnych znalezisk się nie zachowuje, dlatego często nie pozostaje po nich żaden ślad. Chcę też powiedzieć, że to ludzie tacy jak ty, mam tu na myśli przedstawicieli środków masowego przekazu, powinni głębiej badać tego rodzaju sprawy. To tak jakbyś pytała polityka o jakąś sprawę, którą on starałby się przed tobą ukryć, i brała jego wyjaśnienia za dobrą monetę, nie starając się jej zgłębić, nie starając się poznać rzeczywistych faktów. Sądzę, że wiele wyników prac archeologów jest ukrywanych przed opinią publiczną. Pragnę podkreślić, że nie możemy im ufać bardziej niż zwykłym ludziom, tylko dlatego że zajmują uniwersyteckie posady lub mają przed nazwiskiem literki “dr”.

LEE: Całkowicie się z tym zgadzam. Michael, przedstawiasz tu całkiem odmienny punkt widzenia od tego, jaki ma większość ludzi. Mówisz, że naszym obowiązkiem, intelektualną powinnością jest nieprzyjmowanie głoszonych teorii na słowo, ale staranie się ustalić, czy nic się za nią nie kryje i czy istnieją jakieś inne możliwości. Dlaczego tak uważasz? Słyszałam od wielu ludzi, którzy mówili, że musisz być chyba głupi, skoro nie akceptujesz teorii, które wyznają szerokie kręgi uczonych, albo że padłeś ofiarą oszustwa i tracisz czas zajmując się tym, co robisz. Jak sądzisz, dlaczego twój punkt widzenia tak bardzo się różni i co ma nas skłonić do przyjęcia alternatywnej teorii.

CREMO: Sądzę, że w stosunku do nauki powinniśmy przyjąć taką samą postawę, jak w stosunku do polityki i polityków. Podam przykład. Jeśli mamy jakieś podejrzenia w stosunku do danego polityka, zwykle sądzimy, że coś ukrywa przed nami, i wówczas nie akceptujemy tego i żądamy wyjaśnień.

LEE: Wyjaśnij mi to w jakiś inny sposób, proszę.

CREMO: Dobrze. Sądzę, że tego rodzaju podejście, to znaczy akceptowanie wszystkiego, co mówią naukowcy, jest w chwili obecnej przeważające. Myślę, że powinniśmy być bardziej

LEE: Sceptyczni?

CREMO: Tak. Powinniśmy być bardziej sceptyczni. Na niektóre sprawy powinniśmy spojrzeć niezależnym okiem, czasem nawet przyjąć postawę postronnego obserwatora. Ludzie chcą znać stanowisko kogoś niezależnego, osoby nie związanej z daną sprawą. Dlatego nie należy za każdym razem zwracać się do ekspertów, którzy badają daną sprawę, ponieważ oni zawsze przedstawią swój punkt widzenia na to, co badają. Aby zbadać coś dokładnie, potrzeba ludzi z zewnątrz, którzy spojrzą na to świeżym okiem. Właśnie coś takiego zrobiliśmy w naszej książce. Materiał do niej zaczęliśmy gromadzić bez żadnych przyjętych z góry koncepcji i to, co znaleźliśmy, dowodzi, że nasze wyobrażenia o przeszłości są nieobiektywne. Nie przekazuje się nam całej prawdy. Nie podaje się nam wszystkich faktów. Dlatego w Zakazanej archeologii staraliśmy się przedstawić wszystkie fakty, aby ludzie sami mogli wyciągnąć z nich wnioski.


Kredowa kula znaleziona we wczesnoeoceńskim pokładzie lignitu w pobliżu Laon we Francji. Na podstawie jej pozycji stratygraficznej można ją datować na 44-55 milionów lat.


LEE: Jakie ty i Richard Thompson macie wykształcenie w tej dziedzinie?

CREMO: Prawie żadnego, poza badaniami, jakie przeprowadziliśmy.

LEE: Czy łatwo prowadzi się tego rodzaju badania? Czy raporty, które badaliście, były łatwo osiągalne? Skąd wiedzieliście, gdzie szukać prawdy, jeśli była ukrywana?

CREMO: To było jak pisanie detektywistycznej powieści. Po pierwsze, cofa się w badaniach wstecz i zaczyna odnajdywać raporty mówiące o różnego rodzaju znaleziskach. Później trzeba szukać nieznanych przypisów. To jest jak kamuflaż. Jak zatajanie jakiejś sprawy. Jeśli chce się coś odkryć, trzeba się do tego dokopać. Musieliśmy zdobyć czasopisma, niektóre z nich utajnione, oraz raporty dosłownie z całego świata, z których część pochodziła nawet sprzed kilkuset lat. Następnie trzeba było je przetłumaczyć na angielski z niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego i wielu innych języków. Zajęło to nam prawie osiem lat. Osiem lat pracowicie zbieraliśmy materiały do naszej książki. Wszystko jest w niej dokładnie opisane, każda informacja ma swój odnośnik. To kompletna biografia.

LEE: Jednak naukowcy nie odpowiedzieli na to, co napisaliście. Sądzę, że czytali waszą książkę i z łatwością mogliby zweryfikować prawdziwość pochodzenia niektórych z przedstawionych przez was znalezisk. Oczywiście nawet w tysiąc stronicowej książce nie mogliście opisać ich wszystkich. Jakie zatem obraliście kryterium, którym kierowaliście się przy wyborze danego znaleziska do zbadania i umieszczenia w książce?

CREMO: Wybieraliśmy tylko te znaleziska, których pochodzenie można było udokumentować i poświadczyć w sposób naukowy. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że proces nazwany przez nas “filtracją wiedzy” trwa nadal. Mieliśmy szczęście dotrzeć do kilku współczesnych badaczy, którzy padli jego ofiarą. Byli tak uprzejmi, że wyjaśnili nam, w jaki sposób jest on realizowany.

LEE: Zatem powiedz nam, jak się on obecnie odbywa?

CREMO: Po pierwsze, potrzebne są pieniądze. Następnie są określone grupy wpływowych ludzi, którzy kontrolują pewne stanowiska. Jest także potrzebna możliwość publikowania wyników badań. Należy wiedzieć, że jeśli chce się zostać profesorem na uniwersytecie, należy posiadać rekomendacje. Jeśli chcesz, aby twój artykuł został opublikowany w naukowym czasopiśmie, musi on przejść najpierw przez coś, co się nazywa “powtórną weryfikacją”.

LEE: Pewni ludzie mogą komentować czyjąś pracę i jej autor nawet nie wie, kim oni są.

CREMO: Dokładnie tak. Nie wiadomo, kim oni są. W pewnym sensie można nawet powiedzieć, że jest to dominująca grupa ludzi, która wykorzystuje różnego rodzaju środki, aby uniemożliwić poznanie prawdy szerszemu kręgowi społeczeństwa.

LEE: Zatem do objęcia jakiegoś ważnego stanowiska naukowego, opublikowania jakiegoś ważnego artykułu potrzebne są tak zwane układy i koneksje, czy tak?

CREMO: Oczywiście. Od czasu do czasu łączę się poprzez mój komputer z Internetem

LEE: Ja również.


Wenus z Wilendorfu odkryta w Europie. Jej wiek szacuje się na 30 tysięcy lat.


CREMO: Jak wiesz, w Internecie istnieją grupy dyskusyjne. W niektórych z nich dyskutuje się na temat wad obecnego systemu i są ludzie, którzy właśnie ten temat wybrali sobie jako obiekt swoich zainteresowań.

LEE: Jakiego typu są to grupy? Czy to grupy artystyczne? Biblioteczne? Chodzi mi o to, skąd czerpiesz tego rodzaju informacje? Wśród naszych słuchaczy mamy przecież wielu użytkowników Internetu.

CREMO: Spotkałem się z jedną, ale nie pamiętam dokładnie jej nazwy, pamiętam tylko, że była naprawdę dziwna. Grupa ta prowadziła dyskusję na temat możliwości zatrudnienia się na stanowiska uniwersyteckie. Dyskutowano o tym, co trzeba zrobić, aby taką posadę otrzymać, oraz o systemie ich przydzielania, w ogóle o tym, jak działa ten system.

LEE: Zatem nie ma sensu starać się o jakiekolwiek stanowisko, dopóki nie pozna się, jak się należy o nie ubiegać.

CREMO: Dokładnie tak. Na każde stanowisko uniwersyteckie, które się zwalnia, jest zazwyczaj bardzo wielu, czasami setki, kandydatów.

LEE: Jak rozumiem, tak wielka konkurencja zachęca, aby być w zgodzie z obowiązującą doktryną, prawda? Jeżeli myśli się poważnie o posadzie, to robi się wszystko, aby ją otrzymać.

CREMO: To prawda. W kręgach uniwersyteckich i naukowych istnieją bardzo wpływowi ludzie, którzy decydują, kto obejmie dane stanowisko, kontrolują możliwość publikowania wyników badań oraz otrzymania na nie pieniędzy. Jeśli chce się mieć dobrą posadę, publikować swoje prace oraz mieć pieniądze na prowadzanie badań, to musi się grać tak, jak oni tego chcą. Właśnie tak działa ten system. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, którzy stali się jego ofiarami. Ludziom tym odmówiono prawa do publikacji ich własnych prac, odmówiono im możliwości wykonywania pracy i pozbawiono pieniędzy na prowadzenie badań.

LEE: Może ci ludzie chcieli głosić jakieś herezje?

CREMO: Nie. Przyczyną były ich poglądy. Jeden z takich przypadków przedstawiamy w naszej książce. Dotyczy on Virginii Steen-McIntyre, geolog pracującej dla US Geological Survey. W 1970 roku oznaczała wraz z innymi geologami wiek pewnego miejsca w Hueyatlaco w Meksyku, w którym znaleziono bardzo precyzyjnie wykonane kamienne narzędzia. Mógł je wykonać nie kto inny, jak tylko człowiek. Do określenia wieku miejsca, w którym znaleziono te narzędzia, oprócz metody uranowej wykorzystano również inne techniki. Dzięki temu ustalono, że wynosi on około trzystu tysięcy lat. Obowiązująca jednak doktryna mówi, że człowiek pojawił się w Ameryce Północnej nie więcej niż dwanaście tysięcy lat temu. Mimo iż niektórzy uczeni wydłużają już ten okres nawet do dwudziestu pięciu a nawet trzydziestu tysięcy lat, nadal obowiązuje dwanaście tysięcy lat. Tak więc mamy tu bardzo precyzyjnie wykonane narzędzia znalezione w miejscu datowanym na trzysta tysięcy lat, co jest w tym przypadku wręcz ekstremalną anomalią. Nie było wtedy przecież na Ziemi tak rozwiniętej istoty, która mogłaby wykonać takie narzędzia. Przecież człowiek istnieje od stu tysięcy lat. W rzeczy samej tego rodzaju narzędzia znaleziono w Europie, ale ich wiek datuje się na czterdzieści tysięcy lat. Tak więc fakt, że w Meksyku, gdzie w tym czasie w ogóle nie powinno być jeszcze człowieka, znaleziono narzędzia, których wiek datuje się na trzysta tysięcy lat, to znaczy ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy lat więcej niż jakiekolwiek inne znalezisko tego typu, jest nie do przyjęcia!

LEE: I to rodzi problem, prawda?

CREMO: Tak. Badacze, którzy to odkryli, sporządzili raport, ale nigdy nie udało im się go opublikować. Nikt nie chce się tego podjąć.


Rysunek metalicznej rury znalezionej w Saint Jean de Livet we Francji w pokładzie kredy sprzed 65 milionów lat.


LEE: Powiedz mi, co się stało z tymi narzędziami? Gdzie się one dzisiaj znajdują?

CREMO: Narzędzia te są przechowywane w jakimś muzeum - odnalazły się stosunkowo niedawno i jeśli się pośpieszycie, to może jeszcze zdążycie je zobaczyć. Staraliśmy się o pozwolenie na zrobienie im zdjęć i umieszczenie ich w naszej książce. Powiedziano nam jednak, że możemy dostać na to zgodę, pod warunkiem że pod zdjęciami umieścimy napis, że mają one dwadzieścia pięć tysięcy lat. Jeśli jednak będziemy upierali się przy tym, że mają one trzysta tysięcy lat, to nie otrzymamy zgody na ich wykonanie.

LEE: Opowiedz nam jeszcze o innych tego typu znaleziskach, a potem o tym, kto decyduje o losach tej światowej spuścizny? Podaj niektóre z narzucanych ograniczeń. W jaki sposób datuje się znaleziska? Skąd wiemy, jak są one stare? Wiem, że datowanie wielu znalezisk związane jest z wiekiem warstw geologicznych, w których je znaleziono. Opowiedz nam coś więcej o tych znaleziskach, a potem przejdźmy do omówienia związanych z nimi spraw.

CREMO: Zgoda. Innym ciekawym znaleziskiem jest rzeźbiona muszla odkryta w formacji skalnej Red Crag w Anglii. Muszlę tę znalazł Henry Stopes, członek Angielskiego Towarzystwa Geologicznego. Wiek formacji skalnej w Red Crag szacuje się na około dwa miliony lat. Na znalezionej przez niego muszli widnieje wyrzeźbiona ludzka twarz. Zgodnie z obowiązującą doktryną tego rodzaju przedmioty sztuki wykonane przez człowieka i znalezione w Europie nie mogą być starsze niż czterdzieści tysięcy lat. Tak więc muszla, której wiek szacowany jest na dwa do trzech milionów lat, jest niezwykłą anomalią. Pragnę w tym miejscu dodać, że znaleziono ją w dziewiętnastym wieku.

LEE: Rozumiem. A co z innymi niezwykłymi znaleziskami?

CREMO: Teraz przykład pochodzący z Ameryki Północnej. Jesteśmy w posiadaniu świetnej dokumentacji pokazującej, w jaki sposób ukrywa się niektóre znaleziska. W miejscu zwanym Sheguiandah, na terenie Wielkich Jezior w Kanadzie, a dokładnie na wyspie Manitoulin, dr Lee znalazł w formacji glacjalnej kamienne narzędzia, których wiek oszacował na siedemdziesiąt tysięcy lat. Jak już wcześniej wspominałem, zgodnie z obowiązującą teorią człowiek pojawił się w Ameryce Północnej dopiero dwanaście tysięcy lat temu. Kiedy dr Lee dokonał swojego odkrycia, współpracował z Muzeum Narodowym Kanady. Poprosił innego geologa, aby przyjechał i zbadał te narzędzia, ponieważ chciał się upewnić, czy otrzymane przez niego wyniki są prawdziwe. I w tym momencie stracił pracę. Nie dopuszczono do publikacji jego raportu na temat tego odkrycia. Co więcej, przez lata nie mógł dostać nigdzie pracy w swoim zawodzie. Czuł się z tego powodu bardzo pokrzywdzony. Kamienne narzędzia, które znalazł, zostały zabrane i gdzieś ukryte.

LEE: Zatem całą tę sprawę jakby pogrzebano?

CREMO: Tak, pogrzebano ją.

LEE: W swojej książce umieściliście opisy przede wszystkim tych przedmiotów, których pochodzenie da się udokumentować i które wymagały od was przeczytania fachowej literatury naukowej. Wspominacie też o znaleziskach, wprawdzie niezbyt często, których pochodzenie nie jest tak dobrze udokumentowane. Mam tu na myśli przedmioty znalezione przez górników kopiących w bardzo głębokich, starych warstwach węgla. Na przykład słyszłam od ludzi, którzy rozdrabniają grudy węgla na mniejsze kawałki po to, aby móc włożyć je później do swoich pieców, o znajdujących się w nich złotych łańcuchach, metalowych wazach oraz innych niezwykłych znaleziskach. Czy rzeczywiście coś takiego miało miejsce i czy może sami górnicy, którzy pracują w kopalniach, również coś znaleźli.

CREMO: Opowiem ci o jednym tego typu przypadku, który opisaliśmy w naszej książce. W roku 1987 na łamach gazety Daily News, która wychodzi w Omaha w stanie Nebraska ukazał się artykuł zatytułowany “Rzeźbiony kamień wygrzebany w kopalni”. Opowiadał on o odłamku skalnym o wymiarach 0,6 na 0,3 metra. Na jego górnej powierzchni były wyrzeźbione geometryczne figury w kształcie diamentu, a wewnątrz każdego z tych diamentów ludzka twarz przedstawiająca osobę w starszym wieku. Jak ten kamień dostał się do warstwy, z której wydobywa się węgiel? Miejsce, z którym go znaleziono, położone było na głębokości około stu trzydziestu stóp [39 m] pod powierzchnią ziemi. Górnicy mówili, że warstwy węgla w tym miejscu były nienaruszone. Trzeba wiedzieć, że ci ludzie wiedzą, co mówią, bowiem od tego, czy węgiel był naruszony, czy nie, często zależy ich życie. Gdyby wydobywali węgiel w miejscu, gdzie został on naruszony, groziłoby to osunięciem się warstw węgla i w rezultacie mogliby zostać uwięzieni pod ziemią. Węgiel wydobywany nie opodal Omaha w stanie Nebraska ma około trzystu milionów lat, co czyni to znalezisko niezwykłym odkryciem. Gdzie w chwili obecnej znajduje się ten dziwny kamień? Nie wiem. Próbowaliśmy go odszukać, ale niestety nie udało się nam. Co ciekawe, kamień ten był opisywany w gazetach. Znaleźliśmy wiele wzmianek na jego temat. Widocznie tak bardzo odbiega on od obowiązującej obecnie teorii, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie zaakceptowany przez współczesną naukę i nigdy nie zostanie umieszczony w żadnym z muzeów. Przypuszczamy, że to któryś z górników zatrzymał sobie ten kamień, a kiedy umarł, przeszedł on w posiadanie jego rodziny, albo on sam gdzieś go zapodział

LEE: Albo spoczywa on sobie gdzieś u kogoś w domu na strychu i ten ktoś nawet nie zna jego prawdziwego pochodzenia.

CREMO: Może tak być. Jeśli ktoś wie, co się dzieje z tym kamieniem, niech skontaktuje się z nami.


Znaki przypominające litery znalezione wewnątrz marmurowego bloku, który wydobyto w kamieniołomie w pobliżu Filadelfii w stanie Pensylwania w USA. Blok tego marmuru znajdował się na głębokości około 20 metrów.


LEE: Michael, słyszałam o odkryciu znajdujących się sto pięćdziesiąt stóp [45 m] pod ziemią kamiennych ścian. O ile mi wiadomo, odkryć takich dokonano w Teksasie i Kalifornii. Czy to prawda? Czy kiedykolwiek spotkałeś się z czymś tak ogromnym, jak te kamienne ściany?

CREMO: Tak słyszeliśmy o tego rodzaju znaleziskach. O jednym z nich wspomnieliśmy w naszej książce. Mamy relację górnika, który pracował w roku 1928 w kopalni w Heavener w stanie Oklahoma. Miejsce, w którym dokonano odkrycia, położone było na głębokości dwóch mil [3,2 km] i składało się z różnych komór. Pewnego ranka odstrzeliwszy ścianę węgla górnicy ujrzeli na końcu powstałej komory betonowe, jak je określili, bloki niewiadomego pochodzenia. Miały one bardzo gładką, jakby wypolerowaną powierzchnię i tworzyły coś, co wyglądało jak ściana, którą ktoś tam na dole musiał wybudować. O swoim odkryciu powiadomili przełożonego, który usłyszawszy o tym kazał im opuścić ten korytarz i skierował ich w inne miejsce. Część korytarza, w którym znajdowały się te bloki, po prostu zasypano.

LEE: Wygląda to na typowe postępowanie w tego rodzaju przypadkach.

CREMO: Tak, to typowe postępowanie. Pamiętajmy jednak, że w przypadku tego rodzaju znalezisk można ponownie rozpocząć ich badanie, tylko że do tego potrzeba ludzi o bardziej otwartych umysłach.

LEE: Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, co by się stało, gdyby pewnego dnia nasza Ziemia stała się nagle przeźroczysta i moglibyśmy ujrzeć na przykład wszystkie kości dinozaurów, niezwykłe przedmioty wykonane przez człowieka, wszystkie ludzkie szczątki, odciski stóp - to wszystko, co znajduje się zagrzebane w Ziemi i spoczywa w niej od niepamiętnych czasów. Jak sądzisz, co byśmy wtedy ujrzeli? Czy byłoby tego dużo?

CREMO: No, gdybyśmy mieli taką możliwość, to sądzę, że poznalibyśmy pełny obraz wszystkich stworzeń i ludzi. Jednak w chwili obecnej mamy do czynienia z problemem innego rodzaju niż tylko z możliwością ujrzenia wszystkich szczątków i artefaktów. Otóż wszystkie rzeczy, które odnajdujemy, są traktowane w dwojaki sposób. Jeśli jakieś znalezisko pasuje do obecnie obowiązującej teorii to

LEE: Nie ma z nim żadnego problemu, czy tak?

CREMO: Tak. Ale jeśli coś się nie zgadza z obowiązującą doktryną, to takie znalezisko jest tuszowane. Zawsze przecież można znaleźć coś, czego pochodzenia nie da się wyjaśnić. Ostatecznie można powiedzieć, że dane znalezisko jest po prostu zręczną mistyfikacją

LEE: Właśnie, może ktoś to zaplanował albo

CREMO: Masz rację. Problem jednak w tym, że gdyby przyjąć tę samą miarę do znalezisk, które znajdują się obecnie w muzeach, to również i je spotkałby ten sam los. Na przykład, jeśli ktoś odnajduje szkielet współczesnego człowieka w warstwie węgla położonej blisko powierzchni, której wiek szacuje się na dwieście milionów lat, to mamy podstawy, aby uważać, że i on ma tyle lat. Ktoś inny może jednak tego nie uznać i stwierdzić, że szkielet ten znaleziono zbyt blisko powierzchni ziemi, w związku z czym Także najbardziej znane znalezisko archeologiczne, jakim jest Lucy - najsłynniejsza przedstawicielka gatunku australopithecus znaleziona w Etiopii w roku 1970 przez Donalda Johansona - odkryto blisko powierzchni ziemi. Co więcej, większość szczątków Człowieka Jawajskiego również znaleziono blisko powierzchni ziemi. Jak dotąd nie znaleziono ich na większej głębokości.

LEE: Rozumiem. Słyszałam o złotych łańcuchach, które wypadały z brył węgla. Opisy tego rodzaju znalezisk spotkałam w kilku książkach. Czy wiadomo ci coś na ten temat?

CREMO: Tak, również o tym czytałem. Także w naszej książce wspominamy o tego rodzaju znaleziskach. W roku 1891 miał miejsce jeden ze szczególnie interesujących przypadków odnalezienia złotego łańcuszka. Przypadek ten opisano w wychodzącej w stanie Illinois gazecie The Morrisonville Times. Pani Culp, żona wydawcy tej gazety, rozdrabniała właśnie węgiel, aby móc włożyć go do pieca, kiedy w pewnym momencie zauważyła wystający z bryły mały złoty łańcuszek o dość skomplikowanej budowie. Łańcuszek był bardzo mocny - do tego stopnia, że był w stanie utrzymać zwisające z obu jego końców bryły węgla. Dopiero ich rozłupanie pozwoliło go wydobyć. Poprosiliśmy obecnego wydawcę gazety, aby przysłał nam kopię artykułu, w którym opisano to znalezisko. Wydawca spełnił naszą prośbę i przysłał nam jego kopię. Zwróciliśmy się także z prośbą do Urzędu Geologicznego stanu Illinois o podanie nam wieku węgla, w którym znajdował się ten łańcuszek.

LEE: I co się z nim stało? W jaki sposób udało się wam to udokumentować? Przecież to tylko historia z gazety o tym, że ktoś coś znalazł w bryle węgla. Wprawdzie trochę różniąca się od innych publikowanych w tym czasie. Może ktoś nosi teraz ten łańcuszek na swojej szyi, sądząc, że to zwykły wyrób jubilerski?

CREMO: Staraliśmy się go odnaleźć, ostatecznie miał około trzystu milionów lat. Ustaliliśmy, że jego właścicielka zmarła w roku 1959, zaś po jej śmierci przeszedł on w posiadanie jej krewnych. W tym miejscu nasze poszukiwania utknęły w martwym punkcie. Właśnie dlatego, że nie udało nam się dobrze udokumentować tego znaleziska, umieściliśmy je w dodatku do książki. Nasza książka składa się głównie z opisów znalezisk, które nie są tak spektakularne jak ta historia ze złotym łańcuszkiem, niemniej ich zaletą jest to, że są one przez nas lepiej zbadane i udokumentowane. Niektóre z opisanych przez nas rzeczy można podziwiać w muzeach.

LEE: Właśnie połączył się z nami Tom z San Luis Obispo. Dziękujemy ci za telefon.

TOM: Dzięki. Mam kilka pytań na temat metalowych kul z rowkami. Po pierwsze chciałbym się dowiedzieć, ile kul znaleziono, z czego są wykonane, w jaki sposób je datowano i czy kiedykolwiek powtarzano ten pomiar?


Metaliczna kula z trzema bruzdami biegnącymi wzdłuż jej “równika” pochodząca z Republiki Południowej Afryki znaleziona w prekambryjskim osadzie mineralnym datowanym na 2,8 miliarda lat.


CREMO: Zgoda. Wiele pytań, ale postaram się odpowiedzieć na wszystkie. Metalowe kule z rowkami znaleziono w miejscowości Ottosdal w Afryce Południowej. Znajdowano je przez dłuższy czas. Znaleziono ich setki. Nie wszystkie z nich mają równoległe rowki biegnące wokół ich obwodu. Nigdy nie opisano tych metalowych kul w żadnym naukowym czasopiśmie i właśnie między innymi dlatego opis tego szczególnego znaleziska zamieściliśmy w dodatku do naszej książki. W chwili obecnej kule te znajdują się w muzeum w Klerksdorpie w Republice Południowej Afryki. W sprawie tych kul korespondowaliśmy z Roelfem Marxem, kustoszem tego muzeum. Roelf Marx powiedział nam, że według niego kule te wyglądają na sztucznego pochodzenia. Co więcej, powstały w czasie, kiedy na Ziemi nie istniały podobno żadne inteligentne formy życia. Tak przynajmniej uważa. Roelf Marx powiedział nam, że mimo iż kule te wyglądają, jakby były wykonane przez człowieka, to jednak nie mogą być jego dziełem, ponieważ, jak sam stwierdził, “wiem, że w tamtym czasie nie istniał człowiek ani żadna forma życia”. Kule te zostały znalezione w warstwie pirofilitu - minerału, którego wiek szacuje się na 2,8 miliarda lat. Informację tę otrzymał on od profesora geologii Bisschoffa z Uniwersytetu w Potchefstroom. Kule zostały wykonane z limonitu. Limonit jest jedną z wielu rud żelaza, jednak w przypadku tych kul jest on niezwykły, ponieważ jest wyjątkowo twardy. Nie można ich zarysować nawet stalowym punktakiem, co w skali twardości minerałów oznacza, że jest on wyjątkowo twardy. Normalnie limonit jest miękkim minerałem, jednak w przypadku tych kul jest bardzo twardy, co wydaje się bardzo tajemnicze. Opisu tych kul nie znajdzie się w żadnym naukowym czasopiśmie i nie sądzę, aby znalazł się choć jeden uczony, który odważyłby się przyznać, że są one dziełem człowieka, mimo iż ich wygląd tego dowodzi.

LEE: A teraz ostatnie pytanie. W skale pochodzącej z okresu Triasu znaleziono odcisk podeszwy buta. Wiek tej skały szacuje się na dwieście pięćdziesiąt milionów lat. Podeszwa buta była przytwierdzona do pozostałej jego części przy pomocy grubej nici, co wyraźnie pokazuje ów odcisk w skale. Czyż to nie jest niezwykłe! Jak można przeoczyć coś takiego? Tak przy okazji, gdzie znajduje się teraz ta skała?

CREMO: Dobrze, że o tym wspomniałaś. Mamy tu następny przykład znaleziska, które jest skrzętnie ukrywane, niezwykły kawałek skały, który przedstawiono naukowcom. Osoba, która go znalazła, zabrała go do Nowego Jorku na Uniwersytet Columbia. Pokazała go tam kilku wpływowym osobom z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej, a następnie im go przekazała. Napisaliśmy do tego Muzeum z prośbą o informacje o tej skale, lecz w odpowiedzi odpisano nam, że nic im o niej nie wiadomo. Oświadczyli, że w ich rejestrach nie ma żadnej wzmianki na jej temat.

LEE: Tak więc nie wierzcie we wszystko, co słyszycie. Bierzcie pod uwagę inne możliwości. Sądzę, że ta rozmowa była bardzo interesująca i zachęci wielu z nas do innego spojrzenia na tego rodzaju sprawy, a co za tym idzie, poszerzenia swojego światopoglądu. Dziękuję za uwagę. Mówiła Laura Lee.



Ludzie przed ludzmi

Choć wydaje nam się, że wiemy wiele o historii cywilizacji, pewne odkrycia rzucają cień na nasz stan wiedzy. Brad Steiger w swym artykule porusza temat dziwnych i niecodziennych odkryć dokonywanych na terytorium Ameryki Północnej, które mogłyby zmienić historię. Mogłyby, gdyby zostały odpowiednio potraktowane przez naukę. Skąd na terenie USA wzięły się zatem tak niecodzienne przedmioty, jak osadzone w kamieniach metalowe misy, gwoździe, ściany z hieroglifami czy tajemnicze mumie.


_________________
Brad Steiger

Słowo wstępu: Artykuł Brada Steigera bez wątpienia porusza interesująca kwestie anomalnych znalezisk, jednakże przed rozpoczęciem lektury, warto rozważyć kilka ważnych kwestii. Pierwsza z nich to stosunek nauki do owych odkryć, jak i fakt, że większość z nich nie zyskała odpowiedniej uwagi, zajmując miejsce w muzealnych magazynach. Drugą kwestią jest jednak to, że dla zwolenników kreacjonizmu dowody tego typu mają ważne znaczenie. Dziś nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jak wiele raportów o XIX –wiecznych anomalnych znaleziskach archeologicznych z terenu USA rzeczywiście miało znaczną wartość, a jaka część z nich potraktowana została jako znalezisko mające wspierać prawdomówność biblijnych przekazów o stworzeniu czy potopie.

W połowie lat 50-tych pani Alleyne K. Ecker wyciągnęła z gliny z kopanej na jej farmie przez robotników studni dziwny obiekt. Po wyczyszczeniu go zauważyła, iż to figurka przedstawiająca brodatą postać w szacie, trzymającą baranka. Ekspert od rzeźbienia w drewnie powiedział jej, że wykonano ją z materiału twardszego niż kość słoniowa, z drewna pochodzącego z drzewa, które wyginęło przed setkami lat. Nikt ponadto nie potrafił zidentyfikować postaci, którą przedstawiała figurka.

Tzw. artefakt z Coso - jedno z najbardziej tajemniczych znalezisk z terenów USA. Jest to świeca zapłonowa otoczona kamieniem lub stwardniałą gliną, odnaleziona w roku 1961 w Olancha w Kalifornii. W jaki sposób możliwe jest, że twór współczesnej techniki dostał się do wnętrza kamienia? Niektórzy twierdzą, że to dowód na istnienie zaawansowanej cywilizacji w przeszłości. Inni z kolei w artefakcie z Corso widzą jednakże świecę zapłonową z lat 20-tych XX wieku, która w niezwykły sposób skorodowała w ziemi.

Po pewnym czasie, dwaj chińscy studenci pobliskiego college’u powiedzieli pani Ecker, że w figurce rozpoznają postać Shou Hsing – chińskiego boga długowieczności. Według studentów była to najwcześniejsza reprezentacja boga, którego czczono na setki lat przez Jezusem.

Około 1910 roku, dwaj mali chłopcy bawiący się w niewielkiej osadzie Flora Vista w Nowym Meksyku (USA) wykopali dwie pokryte żłobieniami płyty kamienne, które do dziś wywołują kontrowersje. Wśród symboli starożytnego języka, którego dotąd nikt nie potrafił odczytać, znajdują się przedstawienia licznych zwierząt, w tym dwóch słoni. Bez wątpliwości te wizerunki z trąbami, kłami i dużymi uszami prezentują właśnie te zwierzęta. Chłopcy odnaleźli tablice w ruinach położonych nad rzeką Animas, naprzeciw Flora Vista.

Czy ktoś mógł stworzyć podobiznę słonia, nie widząc nigdy żadnego słonia?

Kiedyś wysunięto teorię, iż jeśli umieścić dostatecznie dużo małp w pokoju wypełnionym maszynami do pisania z odpowiednio dużą ilością papieru, jedna z nich kiedyś stworzy ponownie Hamleta.

Prześwietlenie artefaktu z Coso. Mimo, że sprawa wydaje się tajemnicza, uznaje się, że da się wyjaśnić.

Czy możliwe jest, iż niezliczeni indiańscy artyści, którzy wyryli równie niezliczoną ilość podobizn zwierząt, mogli wśród nich „wymyślić” słonia? Aby bliżej przyjrzeć się możliwości pojawienia się tego wizerunku, powiedzieć możemy, że:

1) Mamuty współistniały w tej części świata z ludźmi, którzy byli na tyle rozwinięci, aby stworzyć ich wizerunki.
2) Inwazja pochodzącego z Azji/Afryki ludu dotarła do nowego świata ze słoniami bojowymi, co widział jeden z plemiennych artystów.
3) Tablice są dziełem fałszerza, który ukrył je w ruinach, gdzie prędzej czy później zostałyby odnalezione.
4) Tablice dotarły do Nowego Meksyku poprzez Fenicjan lub ludy Afryki między 900 a 200 rokiem p.n.e.

13 września 1924 roku niedaleko Tucson w Arizonie, Charles E. Manier odkrył pierwsze z serii kilku przedmiotów, wśród których znajdowało się m.in. 6 krzyży, 9 fragmentów mieczy. Zgodnie z władzami, język, w którym umieszczono inskrypcje na przedmiotach był łaciną używaną do 900 roku naszej ery. Jednakże łacińskie napisy tworzą nam rodzaj historii, który nie ma sensu, zaś kilka hebrajskich słów, które się tam znalazły nie pomagają w rozwiązaniu zagadki.

Po raz kolejny zatem musimy postarać się o wyjaśnienie dla tych dziwacznych przedmiotów.

1) Miecze i krzyże z łacińskimi napisami to fałszerstwo.
2) Grupa odkrywców (prawdopodobnie z krajów śródziemnomorskich), z wiedzą na temat chrześcijaństwa, łaciny oraz hebrajskiego, w jakiś sposób dotarła na tereny dzisiejszego USA, zakładając tam kolonię, która potem została zmazana z kart historii. Niektóre z hebrajskich słów pomieszanych z łaciną brzmiały: „Jahwe”, „Pokój” oraz „Potężne Imperium”. Czy zatem domniemani odkrywcy sami pochodzili z owego imperium, czy dopiero napotkali je w Nowym Świecie?

Wydanie „Scientific American” z 22 lipca 1882 roku mówi o ciekawym znalezisku pre-inkaskich artefaktów z Wirginii.

Obiekty te (odnalezione między szczytami Blue i Allegheny, niedaleko Mount Pisagh), były zupełnie unikatowe, składając się z figur przedstawiających zwierzęta i ludzi. Niektóre były urządzeniami domowymi wykonanymi z wielką precyzją przy pomocy metalowych narzędzi.

Te kamienne przedmioty odnaleziono w czasie kopania tunelu pod Table Mountain w 1877 roku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zostały w warstwach skalnych sprzed 33 - 50 milionów lat. Nie wiadomo, jak się tam znalazły.

Korespondent „Scientific American” zauważa następnie, iż nie przypominały one przedmiotów wykonanych przez rdzennych Amerykanów. Można stwierdzić, iż to dzieło obdarzonego fantazją mistrza. Potem jednak pojawia się następny szczegół. Niektóre z postaci przedstawiono na dwugarbnych wielbłądach, nosorożcach i hipopotamach. Zatem albo podobne stworzenia były widziane przez tworzącego je artystę, albo był nie był on obdarzony tylko fantazją, ale i zdolnością widzenia na odległość.

Magazyn zaryzykował wówczas teorię, iż przedmioty te „wykonała wcześniejsza rasa, bardziej cywilizowana, którą częściowo zniszczyli lub podporządkowali sobie” Indianie.

Rzymskie monety odkopano w kurhanach w stanie Illinois. Niedaleko Eddyville w Kentucky w dawnej osadzie odnaleziono żelazny widelec.

W 1966 roku w Ekwadorze odnaleziono porcelanę z okresu Jommon (3000 p.n.e.).

Pedro - znaleziona w 1932 roku w jaskini w Górach Pedro w stanie Wyoming. Mierzy jedynie 40 cm wzrostu. Pedro zaginął w niejasnych okolicznościach i nigdy nie udało ustalić, czy był to zdeformowany płód (z bezmózgowiem), czy osobnik bliżej nieokreślonego gatunku. Pikanterii całej sprawie dodają legendy miejscowych Indian mówiące o niewielkich złośliwych istotach zwanych Nimerigar.

Kamienie z inskrypcjami w runach odnajduje się w USA oraz Kanadzie.

Ogromne kamienne głowy porozrzucane w dżunglach Veracruz mają twarze przedstawiające osoby rasy czarnej.

Gliniana tabliczka znaleziona w pobliżu rzeki Susquehanna w Pensylwanii zawiera napis sporządzony przy pomocy pisma klinowego, który mówi o krótkoterminowej pożyczce zaciągniętej przez asyryjskiego kupca w Kapadocji w roku 1900 p.n.e.

Zgadzam się z Patrickiem Huyghe, który w swej książce pt. „Columbus Was Last: From 200,000 BC to 1492, A Heretical History of Who Was First” prezentuje wiele dowodów mówiących, że przed tym, nim pierwsi Europejczycy ujrzeli wybrzeża Ameryk, docierali tam inni żeglarze. Mimo to, na całym świecie odnajdywano przedmioty, które nie wpasowywały się w ustalone z góry ramy czasowe. Wydaje się zatem, że wszystkie one razem wzięte wskazują, że na to, że na terenie obu Ameryk, nim pojawili się tam Europejczycy istniały dotąd nieznane cywilizacje.

Z kopalń rudy miedzi na Isle Royale w Michigan w okresie prehistorycznym wydobyto i przetransportowano około 1000 ton rudy. Dokonał tego lud, który nie tylko posiadał zdolność obróbki metalu, ale też możliwość odpowiedniego przetransportowania go z miejsca wydobycia.

Niekiedy żelazne przedmioty odnajdywane były przez amerykańskich farmerów na polach. Spekulacje odnośnie ich twórców obejmowały m.in. Wikingów, tajemniczych twórców kurhanów lub też inne zapomniane cywilizacje istniejące niegdyś w Ameryce.

W 1953 roku górnicy z kopalni węgla w Wattis (Utah) natknęli się na sieć wąskich tuneli, w których znajdował się węgiel tak stary, że zwietrzał nie nadając się do jakichkolwiek celów. Poszukiwania na zewnątrz nie pozwoliły natrafić na wejście do systemu tuneli. Ponieważ tunele odkryte zostały na znacznej głębokości był to niezbity dowód na to, że ktoś przeprowadził ambitny projekt wydobywczy, jednakże czas zatarł wszelkie inne ślady po jego twórcach.

Profesor John E. Wilson z Wydziału Inżynierii na Uniwersytecie Utah mówił w 1954 roku, że tunele są nie tylko niewątpliwym dziełem człowieka, ale też tworem, w przypadku którego określenie daty powstania wydaje się trudne do ustalenia.


Na jeszcze jedno ciekawe znalezisko natrafili robotnicy pracujący w kamieniołomie niedaleko Norristown (Pensylwania). Podczas przecinania marmurowego bloku wydobytego z głębokości ok. 20 m. i powstałego przed około milionem lat, jeen z nich ujrzał prostokątną szparę, w której znajdowały się dwa znaki przypominające greckie litery „pi" oraz „jota", lub łacińskie „i" oraz „u". W jaki sposób powstały, nie wiadomo.

Jeske D. Jennings – profesor antropologii z tej samej uczelni nie potrafił zidentyfikować twórców tuneli górniczych twierdząc, że zarówno one, jak i podziemne komory nie mogły być dziełem rdzennych Amerykanów. „Na pierwszym planie” – mówił – „znajdują się potrzeby. Jeśli chodzi o lokalne zapotrzebowanie na węgiel, w okolicach Wattis nie odnaleziono śladów na jego masowe wykorzystywanie.”

Wydawana w Morrisonville w stanie Illinois gazeta 24 grudnia 1851 roku zawierała artykuł o „geologicznej zagadce”. Według relacji, Hiram de Wirr, który wrócił z Kalifornii, przywiózł ze sobą kawałek kwarcu w rozmiarach pięści mężczyzny. Gdy zamierzał pokazać okaz przyjacielowi upuścił go na podłogę i gdy bryła pękła, w środku jak się okazało znajdował się lekko skorodowany, ale wciąż doskonale prosty żelazny gwóźdź z doskonale zachowaną główką. Kto go wykonał i w jaki sposób znalazł się w bryle kwarcu? Jeśli gwóźdź posiadałby dar mowy, z pewnością moglibyśmy dowiedzieć się wiele o nieznanej nam historii…

W liście do pisma „The American Antiquarian” datowanym na 5 grudnia 1879 roku, Hannibal Fox z Milton pisze o odkryciu dwóch masek – żelaznej i srebrnej – podczas orania pola. Redakcja stwierdziła, że wykonywanie podobnych, prawdopodobnie pośmiertnych masek, nie leżało w tradycji żadnego z rdzennych ludów.

9 czerwca 1891 roku S.W. Culp rozbiła bryłę węgla, której części zamierzała włożyć do pieca. Wykonując tą czynność po raz tysięczny nie spodziewała się zapewne, że kawałek węgla może skrywać coś niezwykle dziwnego.

„Początkowo pani Culp myślała, że ktoś przypadkowo wrzucił do węgla łańcuch, jednakże zmieniła zdanie, gdy go podniosła” – czytamy w prasowej relacji. Okazało się, że łańcuch osadzony był w środku bryły węgla. W magazynie o nazwie „Creation Research Society Quarterly” z 1971 roku, Wilbert H. Rusch – profesor biologii cytuje list, który jego znajomy otrzymał od Franka J. Kenwooda – strażaka z elektrownii w Thomas w Oklahomie, który twierdził, że w 1912 roku rozbił bryłę węgla, odnajdując osadzone w nim żelazne naczynko. „Naczynie wypadło z środka, zostawiając po sobie wgłębienie. Dowiedziałem się potem, że węgiel pochodził z kopalń w Wilburton w Oklahomie” – pisał Kenwood.

Ustalenie dokładnego wieku opisanych powyżej przedmiotów nie jest łatwe, bowiem powszechnie wykorzystywana metoda radiowęglowa odnosi się do materiałów organicznych, jak kości, drewno, węgiel czy tkaniny.

17 grudnia 1869 roku „Los Angeles News” opublikował relację o odnalezieniu ściany z tajemniczym pismem. Autorem relacji był korespondent gazety „Cleveland Herald” piszący z Wellsville w Ohio. Według jego relacji, kpt. Lacy z Hammondsville podczas prac w kopalni węgla odnalazł dużą płaską tablicę, na której widniały wyraźne znaki przypominające hieroglify. Nikt jednak nie potrafił ich zidentyfikować. Pierwsza linia zawierała 25 znaków. Ponieważ znaleziska dokonano 100 m. pod ziemią, korespondent sugerował, że mogły one pochodzić sprzed setek milionów lat.

Innym przykładem niecodziennego znaleziska jest aluminiowy przedmiot odnaleziony w Rumunii, niedaleko miasta Aiud. Miał zostać odkryty obok kości mastodonta. Nie udało się ustalić, czym tak naprawdę jest.

Wydanie Scientific American z 14 stycznia 1886 roku zawiera raport z Lexington w Kentucky, który mówi o masywnej kamiennej ścianie odsłoniętej przez pracowników kamieniołomu w pobliżu miasta Frankfort.

„Nosiła niezwykłe podobieństwo do tworu rąk ludzkich, a ślady murarskiej zaprawy były doskonale widoczne. […] Ściana była zatem dobrze osadzona w pokładzie wapienia, który sformował się najprawdopodobniej po jej wybudowaniu. Masywny wygląd ściany sprawiał wrażenie, że to dzieło rąk ludzi, którzy zniknęli przed wiekami, ale mogli konkurować z najlepszymi murarzami.”

27 czerwca 1969 roku robotnicy odnaleźli w Oklahomie formację skalną, która spowodowała wiele kontrowersji i zamieszania wśród władz. Dla laika miejsce przypominało podłogową mozaikę ułożoną z płytek. Co ciekawe, podobnego zdania byli również eksperci…

- Jestem pewien, że to dzieło ludzkie, ponieważ ułożone tu linie z kamieni przecinają się tworząc romb – powiedział Durwood Plate, geolog badający to miejsce.

Dr Robert Bell, archeolog z University of Oklahoma stwierdził jednak, że to najprawdopodobniej naturalna formacja, w której nie może dopatrzeć się śladów umyślnie zastosowanego spoiwa. Przeciwnego zdania był Plate, któremu udało się dopatrzeć śladów substancji przypominającej muł, która znajdowała się między kamieniami.

Delbert Smith, inny geolog i przewodniczący Kompanii sejsmograficznej stanu Oklahoma stwierdził, że formacja, która odkryta została na głębokości ok. metra mogła mieć w sumie powierzchnię kilku tysięcy stóp kwadratowych. „The Tulsa World” pisał 29 czerwca 1969: „Nie ma wątpliwości co do tego, że zostało to umyślnie położone. Nie wiadomo jednak przez kogo.”

5 listopada 1967 roku Frank Tolbert pisał w „Dallas Morning News” o mieście ukrytym pod dzisiejszym Rockwall w stanie Teksas. Dowiedział się, że ściany budowli w tajemniczym mieście miały grubość kilkunastu centymetrów i odznaczały się wysoką klasą pod względem konstrukcji. Znajdujące się tam pozostałości miały zbyt regularny charakter, aby mogły być tworami natury. Co więcej, miały się tam znajdować również ślady pisma.

Figurki z Acambaro - odnalezione w Meksyku w 1944 roku miały przedstawiać dowód na to, że ludzie współistnieli z dinozaurami. Ich historia pełna jest niejasności i sprzecznych informacji. Za ich peruwiański odpowiednik można uznać tzw. kamienie z Ica - również przedstawiające wymarłe gady w towarzystwie ludzi, będące jednak współczesnymi fałszywkami.

W marcu 1964 roku Frank McNamara Jr., podczas prac w piwnicy swego domu w Bostonie, gdzie próbował naprawić pękniętą rurę, natknął się na wyrzeźbioną kamienną głowę o wadze ok. 5 kg. Dziwne znalezisko przedstawiające człowieka o kręconych włosach i skośnych oczach zdumiało naukowców z Harvardu i innych placówek. Jedyny wniosek mówił, że nie jest to dzieło rdzennych Amerykanów, a prawdziwe pochodzenie głowy nie jest znane. Jeden ze znawców stwierdził, że może ona pochodzić z terenów Bliskiego Wschodu i bez wątpienia jest to dzie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu    Forum www.darmowefilmycrazy.fora.pl Strona Główna -> KOSZ Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Arthur Theme
Regulamin